Sztuczna inteligencja wkracza do świata Tytusa. Artur Chmielewski oparł nowego bohatera na doświadczeniach z NASA
W nowych przygodach Tytusa, Romka i A'Tomka pojawia się bohater uosabiający sztuczną inteligencję. Na Komiksowej Warszawie 2026 Artur Chmielewski tłumaczył, że oparł go na własnym, sięgającym 1980 roku doświadczeniu z AI.
W pierwszej księdze nowych przygód Tytusa Romek i A'Tomek wraz z profesorem T'Alentem ponownie próbują uczłowieczyć Tytusa — tym razem przy pomocy sztucznej inteligencji. Wprowadza to do świata komiksu nowego bohatera, uosabiającego AI, który pomaga bohaterom. Jak wyjaśniał Artur Chmielewski, inspiracją była jego własna, wieloletnia praca z tą technologią.
Autor opowiadał, że ze sztuczną inteligencją zetknął się już w 1980 roku, zapisując się na świeżo uruchomiony, pierwszy taki kurs na studiach w USA. Wiedza ta przydała mu się w NASA, w Jet Propulsion Laboratory, gdzie współtworzył system „detekcji zmiany" dla satelity obserwującego Ziemię — program, który zamiast zalewać naukowców tysiącami zdjęć, sam wychwytywał istotne zmiany i uczył się to robić coraz lepiej. Jak relacjonował, system wykrywał powodzie i pożary lasów, a przy okazji zaskoczył zespół, namierzając aktywny wulkan na Antarktydzie. Później ta sama technologia, przeniesiona na marsjańskie łaziki, pomogła wyjaśnić, dlaczego ich panele słoneczne dłużej zachowywały sprawność — czyściły je przemieszczające się po powierzchni Marsa wiry pyłowe.

Chmielewski podchodził do AI bez katastrofizmu. Jak tłumaczył, sam przeszedł już przez kolejne fale technologicznych nowinek — od kalkulatorów, przez komputery, po programy sprawdzające pisownię — którym za każdym razem towarzyszyły katastroficzne przepowiednie, a które ostatecznie stały się po prostu narzędziami. Odwoływał się przy tym do ojcowskiej dewizy „ucząc bawi, bawiąc uczy".

Odnosząc się do przywołanych w rozmowie czarnych wizji rodem z „Terminatora", mówił, że chciał w lekki sposób pokazać czytelnikom również to, ile dobrego AI potrafi zdziałać — jak choćby leki dobierane na podstawie pełnej historii pacjenta. W komiksie nowy bohater próbuje stworzyć właśnie takie lekarstwo, choć — jak zdradził autor z przymrużeniem oka — ostatecznie „poszedł na wiec polityczny".
To jest link afiliacyjny. Kupując za jego pomocą, wspieracie moją pracę, a cena dla Was i tak pozostaje bez zmian.


