Przejdź do treści

Ciemność jest najmniejszym problemem, czyli „Dragon Head. Tom 1” - recenzja mangi

Ciemność jest najmniejszym problemem, czyli „Dragon Head. Tom 1” - recenzja mangi

Przyznaję się bez bicia, że nie siedzę jakoś szczególnie w świecie mangi, ale o „Dragon Head” Minetaro Mochizukiego słyszałem już jakiś czas temu. A teraz dostałem okazję, żeby lepiej zapoznać się z tym tytułem, bo za sprawą wydawnictwa Waneko tytuł ten wpadł w moje łapki. Ciekawy jest fakt, że tytuł ten pierwotnie został wydany w latach 90. I teraz trafił na nasz rynek. I bardzo dobrze, bo po pierwszym tomie - owszem, zrobiłem mały risercz przed napisaniem tego tekstu - zaczynam rozumieć, dlaczego „Dragon Head” dorobił się statusu klasyka.

Punkt wyjścia jest prosty. Teru Aoki wraca wraz z kolegami ze szkolnej wycieczki, kiedy shinkansen ulega katastrofie wewnątrz tunelu. Chłopak odzyskuje przytomność pośród powyginanych wagonów, szkła i ciał swoich kolegów. Wokół panuje niemal całkowita ciemność, a szanse na przybycie pomocy z każdą godziną wydają się coraz mniejsze. Teru szybko odkrywa, że nie jest jedynym ocalałym. Katastrofę przeżyli również Nobuo i Ako.

I tutaj moje przewidywania zaczęły się sypać. Byłem przekonany, że dostanę klasyczną opowieść survivalową, czyli trzeba znaleźć wodę, podzielić jedzenie, opatrzyć rany, przeszukać wagony i wykombinować jak dostać się na powierzchnię. Wszystko to oczywiście się pojawia, ale Mochizukiego znacznie bardziej interesuje coś innego - co stanie się z człowiekiem, kiedy odbierze mu się poczucie bezpieczeństwa i pozostawi sam na sam ze strachem.

Właśnie dlatego podczas lektury trudno nie pomyśleć o „Władcy much” Williama Goldinga. Tam grupa chłopców zostawała odcięta od cywilizacji na wyspie, tutaj wyspą staje się tunel i wrak pociągu. Mechanizm pozostaje jednak podobny. Znikają dorośli, zasady, a z czasem pewność, że ktoś przyjdzie z pomocą. Zostają trzy młode osoby, które muszą same ustalić, jak funkcjonować w nowej rzeczywistości. Tyle że zamiast egzotycznej wyspy dostajemy ciemność, rozkładające się zwłoki kolegów i koleżanek, oraz świadomość tysięcy ton skał znajdujących się nad głową.

Najbardziej zaskoczył mnie Nobuo. Początkowo sądziłem, że Mochizuki wykorzysta go jako typowego outsidera, który w ekstremalnej sytuacji okaże się najbardziej zaradnym i łebskim członkiem grupy. Nic wręcz dziwnego. Chłopak zaczyna coraz bardziej pogrążać się we własnym strachu, a „Dragon Head” niespodziewanie przechodzi z opowieści katastroficznej w naprawdę paskudny horror psychologiczny. I wtedy pojawia się pytanie znacznie ciekawsze od tego, jak wydostać się z tunelu: czy większym zagrożeniem jest katastrofa, która wydarzyła się gdzieś na zewnątrz, czy człowiek stojący kilka metrów dalej?

Mochizuki znakomicie wykorzystuje przy tym niewiedzę. Przez sporą część tomu wiemy dokładnie tyle, ile bohaterowie, czyli prawie nic. Co spowodowało katastrofę? Dlaczego nikt nie przychodzi z pomocą? Dlaczego temperatura rośnie? Co dzieje się na powierzchni? Trzęsienie ziemi? Erupcja? Wojna? A może wydarzyło się coś znacznie gorszego? Byłem przekonany, że autor szybko odsłoni karty i właściwa historia rozpocznie się po opuszczeniu tunelu. Tymczasem im dłużej bohaterowie pozostają pod ziemią, tym bardziej zaczynałem się obawiać chwili, kiedy wreszcie zobaczą świat na zewnątrz. To trzymanie w niepewności mnie wręcz doprowadzało do szału!

To zresztą największa siła pierwszego „Dragon Head”. Tutaj naprawdę nie trzeba potwora. Wystarczy ciemność. Gdzieś kapie woda, z oddali dochodzi nieznany dźwięk, latarka oświetla zaledwie fragment korytarza, a kilkanaście metrów dalej zaczyna się czarna plama. I wyobraźnia natychmiast podpowiada, że coś w niej musi być. Autor świetnie rozumie prostą zasadę horroru: najbardziej przeraża to, czego jeszcze nie widzimy.

Ogromną rolę odgrywają w tym rysunki. Styl Mochizukiego jest realistyczny, brudny i pozbawiony upiększeń. Wrak pociągu wygląda jak wrak, zwłoki jak zwłoki, a bohaterowie po kilku dniach spędzonych pod ziemią wyglądają na dość przetyranych. Szczególnie dobrze wypadają twarze. Strach stopniowo je deformuje, spojrzenia stają się coraz bardziej nieobecne, a Nobuo w pewnym momencie zaczyna wyglądać tak, że właściwie nie potrzeba już żadnego nadnaturalnego monstrum. Serio! To co później z sobą zrobił autentycznie budziło we mnie niepokój!

Logo
To jest link afiliacyjny. Kupując za jego pomocą, wspieracie moją pracę, a cena dla Was pozostaje bez zmian.

Tempo może jednak nie każdemu odpowiadać. Obiektywnie rzecz biorąc, przez dużą część tomu dzieje się niewiele. Bohaterowie chodzą po tunelu, rozmawiają, szukają wyjścia i próbują zrozumieć sytuację. Tyle że mnie właśnie ta powolność kupiła. Dzięki niej nie oglądam katastrofy z bezpiecznej odległości, tylko siedzę razem z nimi pod ziemią. Kolejne strony nie przynoszą upragnionych odpowiedzi, więc napięcie zamiast opaść, staje się coraz bardziej nieznośne.

I pomyśleć, że zaczynając „Dragon Head”, oczekiwałem przede wszystkim czegoś w klimacie postapokaliptycznego survivalu. Po pierwszym tomie nadal nie mam nawet pewności, czy rzeczywiście czytam historię o końcu świata. Wiem natomiast, że czytam bardzo dobry horror o strachu – takim, który powoli odbiera zdolność racjonalnego myślenia, zmienia ludzi i może okazać się groźniejszy od katastrofy.

Manga Mochizukiego ma już trzy dekady na karku, a mimo to wcale nie pachnie muzeum. Przeciwnie, pierwszy tom kończyłem z tym cudownym uczuciem, kiedy zamiast odłożyć tomik na półkę, najchętniej od razu sięgnąłbym po następną część. Chcę wreszcie zobaczyć, co znajduje się poza tunelem, niezależnie czy przyjdzie nam śledzić losy tej trójki czy kogoś innego. Chociaż po tym, co „Dragon Head” zrobił ze mną przez te kilkaset stron, zaczynam podejrzewać, że jeśli będzie nam dane towarzyszyć Teru, Nobuo i Ako. To bohaterowie mogą jeszcze zatęsknić za ciemnością.

[Współpraca reklamowa] Komiks do przygotowania recenzji otrzymałem od wydawnictwa Waneko. Wydawnictwo nie miało żadnego wpływu na moją ocenę.

Okładka komiksu
Polecana lektura

"Dragon Head. 1"

To jest link afiliacyjny. Kupując za jego pomocą, wspieracie rozwój bloga, a cena dla Was pozostaje bez zmian.

Sprawdź cenę w Gildii
Informacje o komiksie
Tytuł „Dragon Head tom 1”
Seria Dragon Head
Wydawca Waneko
Scenarzysta Minetaro Mochizuki
Rysownik Minetaro Mochizuki
Tłumacz Wojciech Gęszczak
Rok wydania 2025
Format 143x203mm
Okładka Twarda
Liczba stron 430 (cz.b.)
Cena okładkowa 49,99 zł

Zamieszczone w recenzji obrazy pochodzą z omawianego komiksu i zostały wykorzystane wyłącznie w celach informacyjnych oraz promocyjnych, w ramach dozwolonego użytku recenzenckiego. Nie są w żaden sposób używane ani udostępniane w celach szkolenia systemów sztucznej inteligencji.