Przejdź do treści
Twój przewodnik po świecie komiksuNa papierze. W sieci. Codziennie.

Co tu się, kurde, stało?, „Dragon Head tom 2” - recenzja

Co tu się, kurde, stało?, „Dragon Head tom 2” - recenzja

Pierwszy tom „Dragon Head” Minetaro Mochizukiego pozostawił mnie z całą masą pytań, na które nie dostałem właściwie żadnej odpowiedzi. Liczyłem więc, że kontynuacja wreszcie rzuci trochę światła na tajemniczą katastrofę i pozwoli zrozumieć, co właściwie wydarzyło się w Japonii. Drugi tom, wydany na naszym rynku przez Waneko, rzeczywiście przynosi pewne zmiany, ale Mochizuki nadal nie zamierza odkrywać wszystkich kart. Co więcej, pojawiają się kolejne zagadki, a historia zaczyna zmierzać w kierunku, którego zupełnie się nie spodziewałem. I chyba właśnie to najbardziej mi się w niej podoba.

Pamiętacie zapewne, że Teru, Ako i Nobuo przeżyli katastrofę pociągu, który rozbił się wewnątrz tunelu. Otoczeni zwłokami kolegów, odcięci od świata i pozbawieni jakiejkolwiek pomocy, próbowali znaleźć sposób na wydostanie się z pułapki. Jednak to nie brak jedzenia czy wody okazał się największym problemem. Znacznie groźniejszy był strach, który powoli odbierał im zdolność racjonalnego myślenia. Szczególnie Nobuo, coraz bardziej pogrążający się w paranoi, pokazał, jak niewiele potrzeba, żeby człowiek znalazł się na granicy obłędu. Drugi tom kontynuuje te wydarzenia, ale stopniowo zaczyna też otwierać historię na coś znacznie większego.

I właśnie na to czekałem. Byłem przekonany, że opuszczenie tunelu będzie oznaczało koniec jednego etapu i początek zupełnie nowej opowieści. Że wreszcie zobaczymy skalę katastrofy, może spotkamy innych ocalałych i zaczniemy poznawać świat po tragedii. No cóż, trochę się przeliczyłem. Mochizuki pozwala nam zobaczyć więcej, ale robi to w taki sposób, że zamiast ulgi pojawia się jeszcze większy niepokój. Świat poza tunelem wcale nie wygląda na miejsce, w którym można odetchnąć. Wręcz przeciwnie. Zaczynam podejrzewać, że ciemność, której tak bardzo bali się bohaterowie, mogła być najmniejszym z ich problemów.

Co ciekawe, drugi tom jeszcze mocniej utwierdził mnie w przekonaniu, że „Dragon Head” nie jest zwyczajną mangą katastroficzną. Owszem, mamy walkę o przetrwanie, zniszczenia i nieustanne zagrożenie, ale najważniejsze pozostaje to, co dzieje się w głowach bohaterów. Strach nie znika przecież tylko dlatego, że człowiek wydostanie się z zamkniętego pomieszczenia. Może wręcz przeciwnie – kiedy okazuje się, że cały znany świat przestał funkcjonować tak, jak powinien, przerażenie staje się jeszcze trudniejsze do opanowania. I właśnie tutaj Mochizuki jest naprawdę dobry. Nie potrzebuje wymyślnych potworów ani nadnaturalnych zjawisk, żeby pokazać, jak bardzo człowiek potrafi się zmienić pod wpływem ekstremalnych doświadczeń.

W pierwszej recenzji porównałem „Dragon Head” do „Władcy much” Williama Goldinga i po lekturze drugiego tomu nadal uważam, że było to trafne skojarzenie. Nobuo jest tego najlepszym przykładem. Chłopak, którego poznaliśmy jako jednego z ocalałych, stopniowo staje się kimś zupełnie innym. Jego obsesja na punkcie ciemności, dziwaczne zachowanie i coraz bardziej niepokojące pomysły sprawiają, że trudno przewidzieć, do czego będzie zdolny. Początkowo sądziłem, że autor wykorzysta go do pokazania, jak bohaterowie wspólnie przezwyciężają traumę. Nic z tego. Mochizuki wybiera zdecydowanie mniej optymistyczną drogę, a ja z każdą kolejną stroną coraz bardziej obawiałem się tego, co może wydarzyć się między ocalałymi.

Nie oznacza to jednak, że manga przez cały czas koncentruje się wyłącznie na psychologii. Drugi tom przynosi również więcej wydarzeń, które popychają fabułę do przodu. Bohaterowie muszą podejmować kolejne decyzje, szukać drogi ratunku i mierzyć się z zagrożeniami, których wcześniej nawet nie brali pod uwagę. Bardzo dobrze wypadają zwłaszcza momenty, w których pojawia się nadzieja na poprawę sytuacji, tylko po to, żeby chwilę później okazało się, że sprawy wcale nie wyglądają tak różowo. Kurczę, kilka razy naprawdę myślałem, że wreszcie wiem, w jakim kierunku pójdzie ta historia. I kilka stron później musiałem zmienić zdanie.

Na osobną pochwałę ponownie zasługują rysunki. Mochizuki znakomicie operuje czernią, światłem i przestrzenią. W pierwszym tomie zachwycałem się sposobem przedstawienia tunelu, w którym ciemność niemal pożerała całe kadry. Teraz autor udowadnia, że potrafi budować podobny niepokój również w innych sceneriach. Zniszczone otoczenie, nieprzyjazny krajobraz i drobne szczegóły sugerujące, że wydarzyło się coś strasznego, robią ogromne wrażenie. Nie ma tutaj potrzeby epatowania makabrą na każdej stronie. Czasem wystarczy jeden większy kadr, żeby człowiek zatrzymał się na chwilę i pomyślał: o rety, co właściwie musiało się tutaj wydarzyć?

Największą zaletą „Dragon Head” pozostaje jednak atmosfera. To jedna z tych mang, podczas których niemal cały czas czuje się, że coś jest nie tak. Nawet kiedy bohaterowie przez chwilę mogą odpocząć, trudno uwierzyć, że naprawdę są bezpieczni. Mochizuki świetnie wykorzystuje tę niepewność. Nie wiadomo, czego należy się spodziewać, komu można zaufać ani czy następny dzień przyniesie poprawę sytuacji. I chyba właśnie dlatego historia tak bardzo mnie wciągnęła. Nie potrafię przewidzieć, co wydarzy się dalej, a przecież właśnie tego oczekuję od dobrego thrillera.

Mam tylko jedną obawę. Autor zgromadził już tyle tajemnic i niedopowiedzeń, że w pewnym momencie będzie musiał zacząć je wyjaśniać. Mam nadzieję, że rozwiązanie okaże się równie interesujące jak droga do niego. Na razie jednak nie zamierzam narzekać. Drugi tom czytało mi się znakomicie, a stopniowe odkrywanie kolejnych fragmentów świata przedstawionego sprawiło, że jeszcze bardziej chcę poznać dalsze losy bohaterów.

„Dragon Head” nadal jest dla mnie jednym z ciekawszych mangowych odkryć ostatnich miesięcy. Pierwszy tom zaskoczył mnie tym, jak skutecznie potrafił zamienić prostą historię o katastrofie w horror psychologiczny. Drugi pokazuje, że Mochizuki ma znacznie większe ambicje i nie zamierza ograniczać się do opowieści o trójce nastolatków uwięzionych pod ziemią. Historia robi się coraz bardziej niepokojąca, bohaterowie stają przed nowymi zagrożeniami, a ja z rosnącą ciekawością obserwuję, dokąd to wszystko zmierza.

Po drugim tomie jestem już pewien jednego: „Dragon Head” zdecydowanie nie jest mangą, jakiej spodziewałem się przed rozpoczęciem lektury. I bardzo dobrze. Mochizuki skutecznie rozbudził moją ciekawość, a teraz konsekwentnie ją podsyca. Jeśli kolejne części utrzymają ten poziom, czeka mnie naprawdę interesująca przygoda. Chociaż patrząc na to, co spotyka bohaterów, słowo „przygoda” wydaje się tutaj wyjątkowo nie na miejscu.

[Współpraca reklamowa] Komiks do przygotowania recenzji otrzymałem od wydawnictwa Waneko. Wydawnictwo nie miało żadnego wpływu na moją ocenę.

Okładka komiksu
Polecana lektura

"Dragon Head tom 2"

To jest link afiliacyjny. Kupując za jego pomocą, wspieracie rozwój bloga, a cena dla Was pozostaje bez zmian.

Sprawdź cenę w Gildii
Informacje o komiksie
Tytuł „Dragon Head tom 2”
Seria Dragon Head
Wydawca Waneko
Scenarzysta Minetaro Mochizuki
Rysownik Minetaro Mochizuki
Tłumacz Wojciech Gęszczak
Rok wydania 2025
Format 143x203mm
Okładka Twarda
Liczba stron 400 (cz.b.)
Cena okładkowa 49,99 zł

Zamieszczone w recenzji obrazy pochodzą z omawianego komiksu i zostały wykorzystane wyłącznie w celach informacyjnych oraz promocyjnych, w ramach dozwolonego użytku recenzenckiego. Nie są w żaden sposób używane ani udostępniane w celach szkolenia systemów sztucznej inteligencji.

Czytaj dalej

Powrót do Dominium, ale na innych zasadach, „Dominium Solarne tom 2” - recenzja

Książki

Powrót do Dominium, ale na innych zasadach, „Dominium Solarne tom 2” - recenzja

Pierwszy tom „Dominium Solarnego” Tomasza Kołodziejczaka przypadł mi do gustu, dlatego po kolejną część, wydaną przez Fabrykę Słów, sięgałem z dużą ciekawością. Spodziewałem się dalszego ciągu rozbudowanej opowieści science fiction, może nawet bezpośredniego rozwinięcia wydarzeń znanych z „Kolorów sztandarów” i „Schwytanego w światła”. Tymczasem autor przygotował coś zupełnie innego. Drugi tom, zatytułowany „Głowobójcy, Ich muzyka”, zawiera zbiór opowiadań oraz grę paragrafową. Wszystkie teksty

Szukaj na blogu