Przejdź do treści
Twój przewodnik po świecie komiksuNa papierze. W sieci. Codziennie.

Twórcy „Baśni o Bajarzu” o AI. Zagrożona nie jest wena, tylko portfel artystów

Sztuczna inteligencja nie zabije ludzkiej kreatywności, ale może odebrać twórcom chleb. Tak uważa Ernesto Gonzales, współautor „Baśni o Bajarzu”.

Twórcy „Baśni o Bajarzu” o AI. Zagrożona nie jest wena, tylko portfel artystów
fot. Wojtek

O twórczości w czasach sztucznej inteligencji rozmawiali 10 października w Gliwicach Grzegorz Janusz i Ernesto Gonzales, autorzy „Baśni o Bajarzu”. Spotkanie podczas 5. Górnośląskiej Imprezy Komiksowej prowadził Krzysztof Pielaszek. Pretekst był oczywisty, bo ich najnowszy komiks opowiada właśnie o tym, skąd biorą się opowieści i co im zagraża.

Zagrożona nie wena, tylko utrzymanie

Pielaszek zapytał autorów wprost, co dziś najbardziej zagraża ludzkiej kreatywności. Ernesto Gonzales uznał, że AI jest zagrożeniem, ale nie dla samej twórczości. Jego zdaniem wiele kreatywnych osób w reakcji na nią wraca do klasycznych mediów, a ci, którzy mogą sobie na to pozwolić, wycofują się z mediów społecznościowych i przestają publikować swoje prace w sieci. Chętnych do tworzenia, jak zauważył, wcale nie ubywa.

Problem leży gdzie indziej. - Bardziej zagrożenie jest dla tego, czy z tej kreatywności będzie można się utrzymać. I tak nie było łatwo, a teraz jest jeszcze ciężej - mówił Gonzales. Przyznał, że twórcy nie mają na to specjalnych środków obrony i mogą tylko obserwować, co przyniesie przyszłość.

Grzegorz Janusz wskazał inne zagrożenie. Martwi go zalew remake'ów, spin-offów, prequeli i sequeli. Jako margines mu nie przeszkadzają, ale ma wrażenie, że przerabianie starych rzeczy stało się dziś głównym nurtem. Gonzales dodał, że remake też potrafi wnieść coś nowego. Jako przykład podał „Coś” Johna Carpentera, które samo było przeróbką, a mimo to oglądał je jak zupełnie nową rzecz.

Zaklęcie wiatru

„Baśń o Bajarzu” to 52-stronicowy komiks Janusza (scenariusz) i Gonzalesa (rysunki). Wydały go wspólnie Kultura Gniewu i Stowarzyszenie Autorów ZAiKS. Tytułowy Bajarz przemierzył wiele krain, aż osiadł w wiosce Tchnienie i zaczął snuć historie dla jej mieszkańców. Książka jest przeznaczona do wspólnego czytania dzieci z rodzicami.

Recenzja komiksu „Baśń o Bajarzu” Gonzalesa i Janusza
Po „Baśń o Bajarzu” sięgnąłem dla Ernesto Gonzalesa. Okazało się, że scenariusz Grzegorza Janusza pcha całą rzecz do przodu równie mocno. Nowa pozycja od Kultu

W pewnym momencie Bajarz traci wenę. Zastanawia się wtedy nad zaklęciem wiatru, który przeczesałby biblioteki świata i sam skompilował mu nową opowieść, żeby nie musiał pracować bez natchnienia. W recenzji komiksu zwracałem uwagę na ten fragment o AI - trudno nie czytać tej sceny jako aluzji do generatywnej sztucznej inteligencji, która uczy się na cudzych tekstach.

Pielaszek dopytał autorów o tę scenę. Chciał też wiedzieć, czy aluzję zamówił ZAiKS, który na co dzień zajmuje się ochroną praw autorskich. Odpowiedź była jednoznaczna. ZAiKS nie narzucił twórcom konkretnych punktów do zrealizowania, a jedynie ogólny kierunek: komiks miał przybliżyć dzieciom, czym jest twórczość i kim jest twórca. Wątek wiatru powstał na samym końcu, kiedy scenariusz był już prawie gotowy. — Jest to dosyć grubymi nićmi szyta aluzja — przyznał autor.

Wena jak grzyby

Bajarz w końcu odzyskuje wenę bez pomocy wiatru. Autorzy przyznali, że sami też miewają kryzysy. Gonzales przy pracy na zlecenie ratuje się terminem, a przy własnych projektach robi przerwę, bo na siłę „nie wychodzi za fajnie”. Janusz, zapalony grzybiarz, wrócił do analogii, której użył w scenariuszu. Czasem idziemy do lasu i grzybów nie ma. — Trzeba głębiej w ten las i cierpliwiej, i dłużej jeszcze, i wreszcie gdzieś coś znajdziemy — mówił.

Całą rozmowę z GIK można obejrzeć poniżej.

Szukaj na blogu