Kroniki komiksu #2. Przygody Tintina
Być może zauważyliście na moim ostatnim filmie w YouTube plakat Tintina wiszący za moimi plecami. To nie przypadek "Przygody Tintina" są jednym z moich ulubionych komiksów. Postać zajmuje wyjątkowe miejsce nie tylko w moim sercu, ale także w salonie.

Mimo tego, dopiero niedawno udało mi się skompletować całą serię. Dziś kilka zeszytów z drugiego wydania Egmontu (pierwsze nie zostało dokończone, o czym poniżej) to już "białe kruki". Po wielu miesiącach poszukiwań udało mi się je upolować w serwisach aukcyjnych za normalną kwotę.
Po małym sukcesie pierwszego tekstu z cyklu "Kroniki komiksu" poświęconemu "Thorgalowi" mam, dla Was kolejną publikację. Tym razem poświęconą Tintinowi i jego wiernemu towarzyszowi przygód - Milusiowi.

Tintin - komiks, który zmienił Europę i świat
Nie będzie przesadą jeśli napiszę, że seria komiksów o przygodach reportera Tintina i jego wiernego psa Milusia to jedno z najważniejszych osiągnięć w historii komiksu europejskiego. Choć pierwsze plansze powstały już niemal sto lat temu, wciąż fascynują czytelników i badaczy kultury popularnej. Tintin, wykreowany przez belgijskiego rysownika Georges’a Remi, znanego światu jako Hergé, stał się ikoną nie tylko frankofońskiego rynku wydawniczego, ale i całego medium komiksowego.
Z "Przygodami Tintina" zetknąłem się po raz pierwszy w latach 90-tych dzięki Egmontowi, który zaczął wydawać serię w Polsce (niechronologicznie). Był to dla mnie pozytywny szok - komiks od razu oczarował mnie swoim klimatem. Odebrałem go jako specyficzne połączenie lekkiego kryminału z opowieścią przygodową w stylu "Indiany Jonesa".