Pod powierzchnią czai się coś więcej, „Leviathan tom 2” - recenzja

Pierwszy tom „Leviathana” zwrócił moją uwagę przede wszystkim ciekawym pomysłem na świat przedstawiony, potwornymi stworzeniami zamieszkującymi ocean i całkiem niezłym klimatem grozy. Byłem więc ciekaw, czy kontynuacja utrzyma poziom, czy może okaże się kolejną historią, która po efektownym początku szybko traci impet. Drugi tom koreańskiego komiksu autorstwa Gyuntaka Lee i Miyoung Noh, wydany na naszym rynku przez Waneko, rozwiał moje obawy. Co więcej, sprawił, że jeszcze mocniej zainteresowałem się tą serią. Bo choć początkowo spodziewałem się przede wszystkim widowiskowej walki z morskimi potworami, coraz wyraźniej widać, że autorzy mają do opowiedzenia coś więcej.
Po dramatycznych wydarzeniach z poprzedniej części Bota i jego młodsza siostra Rita muszą odnaleźć się w rzeczywistości, w której każdy dzień może okazać się ostatnim. Świat został niemal całkowicie pochłonięty przez ocean, a to, co pływa pod jego powierzchnią, skutecznie odbiera ochotę na kąpiel. Na szczęście rodzeństwo nie jest już zdane wyłącznie na siebie. Pojawienie się Kany oraz możliwość zetknięcia z większą społecznością ocalałych otwierają przed bohaterami zupełnie nowe perspektywy. Tyle że obecność innych ludzi wcale nie oznacza końca problemów.
I właśnie ten kierunek rozwoju fabuły bardzo mi się spodobał. Pierwszy tom skupiał się przede wszystkim na przetrwaniu w skrajnie niebezpiecznych warunkach. Teraz zaczynamy poznawać nieco więcej zasad rządzących tym światem. Jak funkcjonują ludzie, którzy od dawna nie mają dostępu do stałego lądu? Jak organizują życie, zdobywają pożywienie i chronią się przed stworzeniami zdolnymi w jednej chwili zniszczyć wszystko, co posiadają? Autorzy stopniowo odsłaniają kolejne elementy tej rzeczywistości, a ja z każdą stroną mam coraz większą ochotę dowiedzieć się o niej czegoś więcej.
Bardzo dobrze wypada również Bota. Chłopak został zmuszony do przedwczesnego dorastania, a odpowiedzialność za młodszą siostrę stanowi dla niego ogromne obciążenie. Nie jest przecież żadnym nieustraszonym wojownikiem, który bez mrugnięcia okiem rzuca się do walki z potworami. Popełnia błędy, odczuwa strach i nie zawsze potrafi właściwie ocenić sytuację. Dzięki temu znacznie łatwiej mu kibicować. Szczególnie że w tym świecie nawet pozornie rozsądna decyzja może zakończyć się katastrofą.

Coraz bardziej interesuje mnie także Kana. To postać, która już wcześniej przykuła moją uwagę, a teraz zaczyna odgrywać jeszcze istotniejszą rolę. Jest doświadczona, potrafi walczyć i zdecydowanie lepiej rozumie zagrożenia czyhające na ocalałych. Jednocześnie trudno oprzeć się wrażeniu, że jej przeszłość skrywa sporo bolesnych doświadczeń. Podoba mi się, że autorzy nie sprowadzają jej wyłącznie do roli wojowniczki rozprawiającej się z kolejnymi bestiami. Mam nadzieję, że w następnych tomach poznamy ją jeszcze lepiej.
Oczywiście „Leviathan” nie zapomina o tym, co stanowiło jedną z największych atrakcji pierwszej części, czyli morskich potworach. Te paskudztwa nadal robią ogromne wrażenie. Są wielkie, groteskowe i często wyglądają tak, jakby ktoś połączył najgorsze koszmary biologa morskiego z wyobraźnią twórcy horrorów. Co ważne, nie sprawiają wrażenia zwyczajnych przeciwników, których bohaterowie mogą pokonać dzięki odrobinie szczęścia. Spotkanie z nimi oznacza prawdziwe niebezpieczeństwo, a świadomość tego skutecznie podnosi napięcie.
Nie ukrywam jednak, że coraz bardziej ciekawi mnie również to, co dzieje się między samymi ludźmi. Katastrofa nie sprawiła przecież, że wszyscy nagle zaczęli sobie pomagać. Nadal istnieją konflikty, wzajemna nieufność i walka o ograniczone zasoby. Właśnie tutaj dostrzegam spory potencjał na rozwinięcie historii. Morskie bestie są przerażające, ale ludzie potrafią być równie niebezpieczni, szczególnie kiedy w grę wchodzi własne przetrwanie.
Ogromną zaletą komiksu pozostaje oprawa graficzna. Miyoung Noh naprawdę potrafi wykorzystać kolor. Z jednej strony mamy piękne, błękitne przestrzenie oceanu, z drugiej jego mroczne głębiny, w których czają się koszmarne stworzenia. Ten kontrast robi świetne wrażenie. Szczególnie podobają mi się sceny akcji, w których ogrom potworów zostaje zestawiony z maleńkimi sylwetkami ludzi. Niektóre kadry aż proszą się, żeby zatrzymać się przy nich na dłużej. I muszę przyznać, że pełnokolorowa forma bardzo dobrze służy tej historii.

Czy wszystko działa idealnie? Jeszcze nie. Momentami akcja rozwija się kosztem spokojniejszego poznawania bohaterów, a niektóre elementy świata przedstawionego aż proszą się o dokładniejsze wyjaśnienie. Nie przeszkadzało mi to jednak szczególnie, ponieważ widać, że autorzy dopiero rozbudowują swoją opowieść. Najważniejsze, że po drugim tomie mam znacznie więcej powodów, żeby śledzić dalsze losy Boty i Rity, niż miałem po zakończeniu pierwszego.
„Leviathan” coraz bardziej mnie wciąga. Początkowo zainteresował mnie przede wszystkim pomysł na postapokaliptyczny świat opanowany przez morskie potwory. Teraz zaczynam dostrzegać, że równie ważne mogą okazać się relacje między ocalałymi, ich przeszłość i próby odnalezienia własnego miejsca w rzeczywistości, która nie pozostawia wiele nadziei.
Pierwszy tom zwrócił moją uwagę, drugi sprawił, że naprawdę chcę wiedzieć, co wydarzy się dalej. I właśnie tego oczekuję od dobrej serii przygodowej. Mam tylko nadzieję, że autorzy utrzymają ten kierunek, bo potencjał jest naprawdę duży. Na trzeci tom czekam już z niecierpliwością.
Nie przegap kolejnej premiery.
Sprawdź, co nadchodzi i co warto przeczytać. Komiksowe wieści raz w tygodniu.
Możesz się wypisać w każdej chwili.
[Współpraca reklamowa] Komiks do przygotowania recenzji otrzymałem od wydawnictwa Waneko. Wydawnictwo nie miało żadnego wpływu na moją ocenę.
"Leviathan tom 2"
To jest link afiliacyjny. Kupując za jego pomocą, wspieracie rozwój bloga, a cena dla Was pozostaje bez zmian.
Sprawdź cenę w GildiiZamieszczone w recenzji obrazy pochodzą z omawianego komiksu i zostały wykorzystane wyłącznie w celach informacyjnych oraz promocyjnych, w ramach dozwolonego użytku recenzenckiego. Nie są w żaden sposób używane ani udostępniane w celach szkolenia systemów sztucznej inteligencji.



![„Absolute Batman” z ważnym zwrotem w życiu Bruce’a Wayne’a [SPOJLER]](https://images-2026-02.blogokomiksach.pl/i/a514cfc5a56333cb092fb84a5a700d024342b2990acef996d8cd237ac82e39e2.webp)
