Ta podróż dopiero się zaczyna, „Ostatni elf tom 2” - recenzja

Pierwszy tom „Ostatniego elfa” właściwie z miejsca skradł moje serce. Akira Sawano sięga po dobrze znane elementy fantasy - dawną wielką wojnę, elfy, duchy, magię czy tajemnice sprzed setek lat - ale opowiada o nich bez przesadnego zadęcia. Zamiast ciężkiego eposu dostałem lekką, sympatyczną przygodę z odrobiną melancholii i światem, w którym magia powoli ustępuje miejsca postępowi. Dlatego po drugi tom, wydany na naszym rynku przez Waneko, sięgałem z naprawdę dużymi oczekiwaniami. I całe szczęście nie było rozczarowania. Ta seria nadal jest po prostu cholernie sympatyczna.
Aharu pozostaje ostatnią elfką przemierzającą świat w poszukiwaniu duchów, które przed wiekami walczyły u boku jej ludu. Jej zadaniem nie jest jednak ich zabijanie. Chce je odnajdywać i odsyłać do miejsca, z którego przybyły. Problem w tym, że świat przez setki lat bardzo się zmienił. O dawnych wydarzeniach pamięta coraz mniej osób, magia stopniowo traci na znaczeniu, a nie wszyscy podzielają szacunek Aharu do duchów.
Najlepszym przykładem jest Shien, która jako Pogromczyni Duchów została wychowana właśnie po to, żeby je unicestwiać. Teoretycznie obie bohaterki powinny więc stać po przeciwnych stronach barykady, a jednak ich relacja rozwija się zupełnie inaczej. I właśnie ta znajomość jest dla mnie jednym z najmocniejszych elementów drugiego tomu. Sawano nie próbuje na siłę wywoływać między nimi konfliktu. Aharu i Shien zwyczajnie dobrze czują się w swoim towarzystwie, a obserwowanie, jak stopniowo zaczynają sobie ufać, daje sporo frajdy.
Tym razem bohaterki otrzymują wspólne zadanie związane z grupą poszukiwaczy przygód, która zaginęła w podziemiach. Istnieje podejrzenie, że w sprawę może być zamieszany smok. Brzmi jak klasyczne fantasy: loch, drużyna ratunkowa i wielka bestia czekająca gdzieś w ciemnościach. Spodziewałem się więc dość typowej wyprawy, ale Sawano ponownie wykorzystuje znajomy schemat przede wszystkim do rozwijania swoich bohaterów i świata. Sama przygoda jest dynamiczna i przyjemna, lecz znacznie ciekawsze okazuje się to, co dzieje się wokół niej.

Bo choć „Ostatni elf” nadal pozostaje lekką opowieścią, przeszłość coraz mocniej daje o sobie znać. Dawna wojna może należeć do historii, ale jej konsekwencje wcale nie zniknęły. Aharu należy do ludu, którego właściwie już nie ma, duchy pozostawione na świecie są żywą pamiątką tamtych wydarzeń, a Shien również dźwiga własny, zdecydowanie niewesoły bagaż. Do tego dochodzi wojsko Shamaru, które coraz bardziej interesuje się duchami oraz osobą odpowiedzialną za uwolnienie Orochiego.
Co gorsza, Shien otrzymuje zadanie odnalezienia tej osoby, nie wiedząc, że chodzi o jej nową przyjaciółkę. No i proszę - pod sympatyczną historią o wspólnych wyprawach zaczyna tykać całkiem interesująca bomba.
Bardzo podoba mi się sposób, w jaki Sawano łączy poważniejsze elementy z lekkością całej mangi. Historia nie udaje nagle mrocznego eposu o skutkach wielkiej wojny. Bohaterki nadal przyjmują zadania, podróżują, walczą z potworami i poznają nowych ludzi. Czyta się to błyskawicznie. Jednocześnie coraz wyraźniej widać, że wydarzenia sprzed wieków mają znaczenie dla teraźniejszości, a podróż Aharu nie może polegać wyłącznie na spokojnym odnajdywaniu kolejnych duchów.
W drugim tomie jeszcze bardziej podoba mi się również świat przedstawiony. Mamy klasyczne fantasy - duchy, elfy, lochy i poszukiwaczy przygód - ale obok tego wszystkiego rozwija się technologia. Funkcjonuje kolej, widać oznaki industrializacji, a całość ma dzięki temu delikatny steampunkowy posmak. To zestawienie starego świata magii z nowym światem maszyn było jednym z elementów, które najbardziej zaciekawiły mnie już wcześniej, i cieszę się, że autor nadal z niego korzysta.

Jednocześnie nie znika melancholia. Aharu jest ostatnią przedstawicielką swojego ludu i pamięta rzeczy, które dla innych stały się już historią albo legendą. Kolejne spotkania z duchami przypominają, że dla niej podróż jest czymś znacznie bardziej osobistym niż wykonywanie następnych zleceń. Szczególnie lubię właśnie takie momenty, kiedy pogodna przygoda na chwilę zwalnia i przypomina nam, ile Aharu tak naprawdę straciła.
Graficznie nadal jest bardzo przyjemnie. Akira Sawano dobrze radzi sobie zarówno z fantastycznymi stworzeniami, jak i odwiedzanymi przez bohaterki miejscami. Szczególnie podobają mi się większe kadry przedstawiające otoczenie oraz sceny związane z duchami. Rysunki są czytelne, szczegółowe i dobrze współgrają z lekkim, przygodowym charakterem historii, a kiedy trzeba pokazać coś większego czy bardziej widowiskowego, autor również daje sobie radę.
Najważniejsze jest jednak to, że drugi tom nie zgubił tego, co tak spodobało mi się w pierwszym. „Ostatni elf” nadal jest lekkim i bardzo sympatycznym fantasy, ale pod przygodową powierzchnią zaczyna rozwijać coraz ciekawszą historię. Dawna wojna rzuca długi cień na współczesność, relacja Aharu i Shien nabiera znaczenia, wojsko wykonuje kolejne ruchy, a przeszłość obu bohaterek prędzej czy później będzie musiała upomnieć się o swoje.
Pierwszy tom skradł moje serce, a drugi tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że trafiłem na naprawdę udaną serię. „Ostatni elf” nie próbuje być najbardziej skomplikowanym ani najbardziej ponurym fantasy na rynku. Ma za to sympatycznych bohaterów, ciekawy świat, odpowiednią dawkę tajemnicy i tę trudną do uchwycenia lekkość, dzięki której kolejne strony właściwie przewracają się same.
Po dwóch tomach nadal bardzo chętnie wsiadam więc z Aharu do kolejnego pociągu. Jestem naprawdę ciekaw, dokąd zawiezie ją następny przystanek.
[Współpraca reklamowa] Komiks do przygotowania recenzji otrzymałem od wydawnictwa Waneko. Wydawnictwo nie miało żadnego wpływu na moją ocenę.
Więcej komiksów na Twoim radarze.
Nowe tytuły, ciekawe recenzje i najważniejsze wydarzenia. Prosto na e-mail.
Możesz się wypisać w każdej chwili.
"Ostatni elf tom 2"
To jest link afiliacyjny. Kupując za jego pomocą, wspieracie rozwój bloga, a cena dla Was pozostaje bez zmian.
Sprawdź cenę w GildiiZamieszczone w recenzji obrazy pochodzą z omawianego komiksu i zostały wykorzystane wyłącznie w celach informacyjnych oraz promocyjnych, w ramach dozwolonego użytku recenzenckiego. Nie są w żaden sposób używane ani udostępniane w celach szkolenia systemów sztucznej inteligencji.



