Biały Dom dał Trumpowi pierścień Green Lanternów. "Zabierzcie dziadkowi telefon"
Oficjalne konto Białego Domu opublikowało w niedzielny wieczór wygenerowany przez AI klip, w którym Donald Trump nosi pierścień Korpusu Zielonych Latarni.
Klip trwa 27 sekund. Trump w ciemnym garniturze wyciąga dłoń z pierścieniem, z którego bije zielone światło, a z niego formują się konstrukty: mur na pustyni, budynki fabryczne, okręty i samoloty wojskowe. Jest też neonowy napis „American Manufacturing". Całość leci do „Flashing Lights" Kanye Westa. Jako podpis Biały Dom wkleił pełną rotę Korpusu, tę o najjaśniejszym dniu i najczarniejszej nocy, którą DC wywodzi z „Green Lantern" #9 z 1943 roku i przysięgi Alana Scotta.
In brightest day, in blackest night, no evil shall escape my sight. Let those who worship evil's might beware my power... Green Lantern's light! pic.twitter.com/mXWr0zeyLC
— The White House (@WhiteHouse) September 7, 2026
Licznik pod wpisem pokazywał w poniedziałek rano 19,3 mln wyświetleń, 65 tys. polubień i 12 tys. komentarzy.
Najciekawsze jest to, czego w tym wpisie nie ma. Jak zauważa comicbookmovie.com, w poście nie pada ani „Lanterns", ani HBO, ani DC Studios, ani Warner Bros. Discovery. Serial wystartował 16 sierpnia i emituje nowe odcinki w niedziele o 21 czasu wschodniego. Wideo poszło na kilka godzin przed premierą odcinka czwartego, zatytułowanego „The Weenie".
Reakcje poszły dokładnie tam, gdzie można się było spodziewać. Adam Kinzinger, były kongresman Partii Republikańskiej, napisał na X, że jest to jedna z najgłupszych rzeczy, jakie widział, i że jest to zarazem śmieszne i żałosne. Cytuje go Daily Beast, który dodaje, że wystąpił do DC Comics o komentarz. Demokratyczny strateg Jon Cooper w tym samym zestawieniu określił prezydenta mianem kompletnego świra.
Komentarze pod samym wpisem są ostrzejsze. Soapcentral przytacza użytkownika, który nazwał klip czystą „AI slopagandą" z zerową samoświadomością i zasugerował, żeby zabrać dziadkowi telefon. Inny stwierdził, że to niezły sposób na zmuszenie go do rezygnacji z abonamentu HBO. Przewijało się też lakoniczne życzenie, żeby DC pozwało.
Nie pozwie. Według comicbookmovie.com to czwarty w ciągu trzynastu miesięcy post Białego Domu z Trumpem w cudzej franczyzie. Wcześniej był Superman w przeddzień premiery filmu Jamesa Gunna, Din Djarin z Grogu na Star Wars Day 4 maja tego roku i plakat w stylistyce Bonda z 16 maja. Za każdym razem właściciele praw milczeli. Plotka o pozwie na miliard dolarów po memie z Supermanem została zdementowana. James Gunn i Peter Safran, którzy produkują „Lanterns", też się nie odezwali. Warner Bros. potrafi reagować, gdy chce, w 2019 roku wymusiło zdjęcie kampanijnego wideo Trumpa za nieautoryzowaną muzykę. Tym razem cisza.
Najlepszy żart w tej historii napisał sam Biały Dom, prawdopodobnie nieumyślnie.
„Green Lantern Theory of the Presidency" to termin ukuty przez Brendana Nyhana, politologa z Dartmouth. Opisuje przekonanie, że prezydent może osiągnąć dowolny cel polityczny, jeśli tylko wystarczająco mocno zechce, a każda porażka wynika z niedostatku woli. Nyhan zbudował go na starszym pomyśle Matthew Yglesiasa z 2006 roku, „Green Lantern Theory of Geopolitics", który wyśmiewał tezę, że jedynym ograniczeniem amerykańskiej polityki zagranicznej jest brak silnej woli. W literaturze przedmiotu ta teoria funkcjonuje jako nazwa błędu - prezydent USA nie ma władzy, którą mu się przypisuje.
Innymi słowy: badacze prezydentury od dwóch dekad używają Zielonej Latarni jako skrótu myślowego na fantazję o wszechmocnym przywódcy. Biały Dom właśnie tę fantazję nakręcił dosłownie, w 4K, z pierścieniem.
Zostaje jeszcze kwestia wyobraźni. Pierścień Korpusu materializuje to, co nosiciel sobie wymyśli, i jest opisywany jako najpotężniejsza broń we wszechświecie. Hal Jordan robił nim gigantyczne pięści i klatki na kosmicznych zbirów. Tutaj najpotężniejsza broń we wszechświecie posłużyła do postawienia płotu.
Piąty odcinek „Lanterns" 13 września. Finał sezonu 4 października.