Bal na Titanicu, czyli dlaczego branża komiksowa nie lubi AI

Sztuczna inteligencja jest tematem zakazanym w “polskim komiksowie”. Co do zasady nie można o temacie mówić, nie można go przypadkiem chwalić. Artyści buntują się, że sztuczna inteligencja karmi się ich rysunkami. Twórcy, którzy przyznają się do korzystania z AI spotykają się z ostracyzmem. Bal na Titanicu trwa w najlepsze, ale za 10 lat większość rysowników i tak będzie korzystać z AI.
[...] Oficjalne stanowisko branży jest takie: “Sztuczna inteligencja karmi się naszymi rysunkami, kradnie naszą twórczość, pracę i zarobki. Jest zła”. Po części mają prawdę. Sam nie jestem jej zwolennikiem, choć przypięto mi już łatkę. Problem polega na tym, że sztuczna inteligencja jest już obecna w każdym obszarze naszego życia. Począwszy od niemal wszystkich apek na smartfonie przez branżę zakupową (e-commerce), przez samochody po medycynę (tu nikt nie protestuje, gdy robot ratuje mu życie). To trochę jak z tymi posłami pewnej partii. Krytykują WOŚP, ale nie w żadnym wypadku nie umieszczą w swoim portfelu kartki z napisem: “nie chcę, by ja i moje dzieci były ratowane sprzętem ufundowanym przez WOŚP”.
Korzystasz z wyszukiwarki Google = korzystasz ze sztucznej inteligencji. Tak samo jak AI “karmi się” pracami artystów, tak Google i Gemini AI karmi się pracami dziennikarzy. Tu nawet ten przykład jest bardziej jaskrawy, bo masz konkrety. Wpisz dowolne zapytanie do wyszukiwarki i dostaniesz podsumowanie opracowane na podstawie kilku tekstów. Większości osób takie podsumowanie od robota Gemini AI wystarczy - nie wejdą już na teksty źródłowe, nie nabiją kilków dziennikarzom. Dziennikarze nie zarobią, ale kij z nimi - nie są artystami.

Korzystasz z produktów Google - finansujesz rozwój AI
Idąc dalej tym tokiem rozumowania, warto przypomnieć, że Google to korporacja, która odpowiada za system Android. Według serwisu Statista z Androida korzysta 7,5 mld ludzi na świecie. Z różnych szacunków (np. Orange) wynika, że w Polsce z Androida korzysta około 90 proc. użytkowników smartfonów. Każda z tych osób swoim zakupem smartfona z Androidem wspiera korporację Google i rozwój sztucznej inteligencji. Oczywiście podobna sytuacja jest w przypadku systemu iOS, który również korzysta z AI. Od jednej osoby ze środowiska usłyszałem, że na to akurat nie mają wpływu, bo AI jest im wciskane na siłę. Otóż nie - nadal są telefony bez systemów operacyjnych wykorzystujących AI. Nie są to smartfony, ale można za ich pomocą dzwonić i wysyłać SMS-y. Albo jesteśmy konsekwentni, albo jesteśmy hipokrytami.

Branża komiksowa nie widzi problemu w korzystaniu z wyszukiwarek AI i wspieraniu korporacji nakręcających rozwój AI. Widzi problem, bo AI kradnie im pracę. Nie spotkałem jednak jeszcze komiksiarza, który by powiedział, jaką konkretnie pracę ukradła mu AI. Rozumiem, że AI zasysa grafiki i na ich podstawie robi miksy według promptów zleceniodawcy.
Pozwólcie, że w tym miejscu przytoczę ciekawe badania firmy Bain & Company przeprowadzone w grudniu 2024 r. Wynika z nich, że już teraz 95% firm w USA i Europie wdrożyło rozwiązania oparte na generatywnej AI.
Nawet nie wiecie, że korzystacie z AI
Paweł Szreder, Partner w Bain & Company cytowany w raporcie (Bain–Dynata Generative AI Consumer Surve) mówi:
"Choć liczba świadomych użytkowników generatywnej AI nie przekracza dziś 35%, nasze dane pokazują, że potencjał dalszego wzrostu jest znaczący – szczególnie wśród tzw. eksploratorów oraz ostrożnych ciekawskich. Ci pierwsi to osoby otwarte na nowe technologie, które deklarują pozytywne nastawienie do AI, choć jeszcze z niej nie korzystają. Co ciekawe, aż 66% z nich – mimo że uznają się za „non-userów” – w rzeczywistości używa już narzędzi opartych na AI, takich jak cyfrowi asystenci, podpowiedzi pisowni czy chatboty. Podobny paradoks obserwujemy w drugiej grupie: 57% „ostrożnych ciekawskich” również nie zdaje sobie sprawy, że AI towarzyszy im na co dzień. To pokazuje, że upowszechnienie tej technologii może rosnąć niemal niezauważenie."
Odsetek osób, które uważają, że nie korzystają z AI, choć w rzeczywistości używają narzędzi opartych na generatywnej sztucznej inteligencji:

Da Vinci poradził sobie bez internetu
Chciałbym zwrócić uwagę na dwie kwestie:
Po pierwsze, wystarczy nie publikować swoich prac w sieci, by nie karmić AI. Leonardo Da Vinci i Michael Angelo (a także wielu innych) tego nie robiło, a jednak uznani zostali za mistrzów. Kto będzie chciał i tak dotrze do źródła. Nie publikuj swoich prac w sieci = nikt ci nic nie ukradnie. Dobrym przykładem jest ostatni komiks Zvyrke. Artystka zakazała “karmić” jej pracami AI. Szanując jej decyzję, opublikowaliśmy recenzję bez żadnych zdjęć zawartości. Klikała się gorzej niż inne, ale przynajmniej uratowaliśmy jej unikalny styl przed AI. Co ciekawe, wydawca wpuścił do sieci kilka przykładowych stron komiksu. A jak AI je ukradła?
Po drugie. AI uczy się tak samo jak człowiek. Młodzi artyści uczą się w szkołach na podstawie prac słynnych mistrzów. Dostają martwą naturę lub figurkę do “skopiowania” na kartkę. Są różne kursy i samouczki online, które pokazują jak narysować człowieka, mangę czy pejzaże. Młodzi muzycy naśladują innych wykonawców, tworząc podobną muzykę lub nawet wprost - covery. Pisarze sami wydają poradniki na temat tego jak pisać książki (np. King czy Mróz). Ja sam zaczynając pracę w dziennikarstwie dwie dekady temu dostałem konkretne wytyczne: “pisz w takim stylu jak dziennikarz XXX”. Sam kopiowałem do momentu, gdy wypracowałem własny styl (a przynajmniej tak mi się dziś wydaje). Idąc dalej - cała historia ludzkości to kopiowanie i ulepszanie innych pomysłów.
Maszyna uczy się jak człowiek
Argument branży jest taki, że to maszyna tworzy, a nie artysta. Że nie ma tu kreatywności, białka, wysiłku i tym podobnych. Rozumiem, ale ten argument do mnie nie trafia. Maszyna jest karmiona pewnymi wzorcami, podobnie jak nasz mózg, wykonuje określone polecenia. Maszyna sama z siebie nic nie zrobi, nic nie narysuje. Trzeba jej wydać komendy (prompty) i szczegółowo określić, co chcemy osiągnąć. Innymi słowy, trzeba jej zwizualizować, o co nam chodzi (czynnik ludzki). I na podstawie komend wydanych przez człowieka generowane są obrazy.
Świat idzie do przodu, sztuka też. Pierwsze obrazki były ryte kamieniami na ścianach. Potem pojawiły się liście, kora, a w końcu gdzieś tam papier. Potem przyszedł Gutenberg, potem gazety, potem internet. I tu też ciekawostka. W latach 80-tych branża komiksowa zaczęła korzystać z komputerów i tabletów graficznych. Z Google (tego od AI) dowiedziałem się, że pierwszym znaczącym komiksem wyprodukowany całkowicie na komputerze był „Shatter” (1985 r.). Do jego stworzenia użyto MacPaint i myszki, a strony były drukowane na drukarce igłowej i kolorowane tradycyjnie. I zaczęła się burza.
Wprowadzenie tabletów graficznych (szlaki przecierała później firma Wacom) do branży wywołało burzliwą debatę w środowisku artystycznym, szczególnie wśród tradycyjnych twórców komiksów. Obawy i krytyka koncentrowały się wokół kwestii autentyczności i wartości sztuki cyfrowej.
Pojawiały się głosy, że sztuka cyfrowa „nie jest prawdziwą sztuką” lub jest „oszustwem”, ponieważ narzędzia cyfrowe rzekomo „upraszczają” proces twórczy. Chodziło np. o możliwość stosowania komendy “undo”, konkretnych pędzli, filtrów i tym podobnych narzędzi, które dziś są w powszechnym użyciu.
Tablet graficzny ? Oszustwo, “brak ręki artysty”
Co ciekawe, argumentowano wówczas, że w cyfrowej sztuce brakuje „ręki artysty”, a zbyt wiele jest w niej „maszyny”. Ponadto, podnoszono kwestię, że wydruki cyfrowe nie są „oryginalną sztuką” i nie posiadają wartości kolekcjonerskiej. Podkreślano również, że tradycyjne rysowanie i malowanie na papierze rozwija motorykę dłoni w znacznie większym stopniu niż elektronika, a brak możliwości łatwego cofania zmian uczy staranności i cierpliwości, co jest trudniejsze do osiągnięcia w środowisku cyfrowym. A przecież dziś tablety graficzne są standardem w branży, wykorzystywanym przez szerokie spektrum twórców.
W polskim “komiksowe” szalę goryczy przelał komiks “Era AI” o robocie Oli (choć ponoć nie był on pierwszy). Scenariusz do komiksu napisał Robert Zaręba z Wydawnictwa Kameleon. Grafiki wygenerował w programach wykorzystujących AI, nanosząc na nie ręczne poprawki np. w Photoshopie. W niektórych kręgach skupionych wokół “polskiego komiksowa” stał się persona non grata. Dobitnym dowodem ostracyzmu branży wobec pisarza (Zaręba tworzy opowiadania SF) okazał się 14. Krakowski Festiwal Komiksu, gdzie wprowadzono zakaz sprzedaży i promocji komiksów wygenerowanych przez AI. Mimo iż Zaręba zadeklarował w formularzu zgłoszeniowym, że takich komiksów nie będzie promował i dystrybuował na terenie festiwalu, odmówiono mu możliwości wystawienia stoiska. Organizatorzy KFK, mimo wysłanych próśb i ponagleń o komentarz do zaistniałej sytuacji zignorowali pytania od “Bloga o komiksach”.

Prompterzy: nikt nie chciał mi narysować komiksu
Nie jest on jedynym twórcą korzystającym z AI. Kilka dni temu Michał Kubacki poinformował w sieci, że stworzył epizod komiksowy do magazynu “Nasza Fantastyka”, do którego sam sobie wygenerował grafiki. Jak tłumaczył w poście zamieszczonym na Facebooku, nie mógł znaleźć artystów chętnych do nawiązania współpracy.

"Wolałbym pracować z człowiekiem. Z żywym rysownikiem (...) Próbowałem. Rozmawiałem, szukałem, zagadywałem – ale dobre piórko jest dziś towarem deficytowym. Artyści albo realizują własne projekty, albo są poza zasięgiem niezależnego scenarzysty. A ja nie jestem z branży. Nie obracam się w zamkniętych środowiskach, nie mam cierpliwości do gier towarzyskich, nie należę do kręgu wtajemniczonych. A historie nie chcą czekać." - napisał na swoim profilu Kubacki.
Dodał też, że nie widzi powrotu do procesu, w którym AI nie uczestniczy. “Czy to jako szkicownik, czy partner w poszukiwaniu narracyjnego rytmu – sztuczna inteligencja zostanie w komiksie na dobre. I to wcale nie musi być zagrożenie dla artystów. Wręcz przeciwnie – to może być narzędzie, które uwolni ich od żmudnych prób i pozwoli skupić się na tym, co najważniejsze.”
Cytuję Kubackiego, bo jestem częściowo podobnego zdania jak on. Niezależnie od tego, czy lubię AI czy nie. Zaczyna się nowa era w sztuce - jak to napisał Zaręba w tytule swojego komiksu “Era AI”. Czy środowisku skupionym wokół polskiego komiksowa na FB się to podoba, czy nie. Moim zdaniem branża komiksowa znajduje się na krytycznym rozdrożu. Niektórzy twórcy eksperymentują już teraz z AI dla inspiracji lub produktywności, podczas gdy inni wciąż postrzegają ją jako zagrożenie (także dla zarobków).
Eksperymentują, ale się nie chwalą
Sięgnąłem znowu do Google (tego od AI), by wyszukać kilka ciekawych przypadków wykorzystania AI w komiksach. Co znalazłem:
- Marvel's Avengers: Twilight #1 (2023): Wykorzystano „okładkę wariantową wspomaganą AI”.
- Kris Kashtanova – „Zarya of the Dawn” (2022). Jeden z najgłośniejszych przypadków użycia AI w komiksie. Kashtanova wykorzystała Midjourney, narzędzie generujące obrazy na podstawie tekstu, do stworzenia grafiki w komiksie.
- Platforma komiksowa WEBTOON otwarcie promuje AI swoim artystom, co zostało opisane w ich zgłoszeniu SEC, w celu „[zmniejszenia] obciążenia pracą twórców w celu produkcji wysokiej jakości treści za pomocą sztucznej inteligencji”.
- Podejrzenia w Batman #143 i pracy Andrea Sorrentino: Czytelnicy zauważyli „dziwactwa w grafice” w Batman #143 i innych pracach Andrea Sorrentino.
- Jim Starlin, główny twórca Marvela, ujawnił swój zamiar użycia AI w przyszłych kreacjach.
- Sutu Eats Flies (Stuart Campbell) – „Protopian Tales” (2023). Australijski twórca eksperymentalnych komiksów cyfrowych. W „Protopian Tales” użył AI jako współscenarzysty, korzystając z modeli językowych (jak ChatGPT) do generowania tekstów, które potem redagował.
- „AI Comic Books” – japoński eksperyment wydawniczy (2023). Japońska platforma doujinshi wydała eksperymentalną serię krótkich komiksów generowanych z pomocą AI (tekst + obraz).
No to idziemy do kwestii etycznych i odbioru przez czytelnika. To właśnie od czytelnika będzie zależała decyzja i on zagłosuje portfelem. Jestem zdania, że komiksy „100% Human Made” staną się kluczowym wyróżnikiem, pozwalającym czytelnikom „dokonywać świadomych wyborów” w oparciu o ich preferencje etyczne. Wydaje mi się, że w przyszłości będą dwa lub trzy rodzaje komiksów. Te artystyczne, tworzone z zapałem i sercem, czyli sto procent ręcznie. Będą też komiksy, których twórcy będą się wspierać AI - może w kompozycji, rysowaniu teł lub innych żmudnych elementów. I będa komiksy, gdzie grafika zostanie wygenerowana w całości przez AI. A myslę, że w tym ostatnim przypadku chętnie sięgną po te rozwiązanie globalne koncerny patrzące przede wszystkim na rubryki w execelu.
Po co larum? Ty wybierasz
Warto mieć też na uwadze, że zmienia się czytelnik. My boomerzy, byliśmy wychowani na innych pracach. Biegaliśmy po papierowy “Świat Młodych” do kiosków. Wklejaliśmy komiksowe wycinki do zeszytów, czytając każdy komiks po tysiąc razy. Dla młodego “fast foodowego” pokolenia sztuka może mieć już zupełnie inny odbiór. Nie przeszkadzają im przecież animowane filmy wygenerowane w dużej mierze przy wsparciu AI, na które chodzą do kina. Oni nie rozumieją, że kiedyś “Żwirka i Muchomorka” czy “Bolka i Lolka” trzeba było animować ręcznie. Tu liczy się ostateczny efekt, czyli dostarczenie odpowiedniej dawki rozrywki. Przecież ci "przysłowiowi" artyści od "Żwirka" też stracili pracę (tak, wiem - być może niektórzy już nie żyją). Ale rynek animacji poszedł w stronę AI, i odbiorcy się nie buntowali.
Choć przypięto mi już w “polskim komiksowie” łatkę obrońcy AI (jestem spoza bańki), to wbrew pozorom wcale nie jestem jej zwolennikiem. Mój wykonywany na co dzień zawód, z którego utrzymuje rodzinę, jest pierwszy do odstrzału (dziennikarz). Szybciej odejdę niż artyści tworząc komiksy. Patrzę chłodnym okiem na rynek, bo nie muszę się angażować po żadnej ze stron - nie mam w tym żadnego interesu. Zwolnią mnie, znajdę inna pracę. Być może w przyszłości pojawią się jakieś regulacje, które uporządkują rynek. Może zasadnym będzie znakowanie w jakiś sposób komiksów wygenerowanych przez AI. Trudno w tej chwili powiedzieć.
Tym tekstem nie chcę okopać się po jednej stronie. Chcę zwrócić uwagę, że rynek się zmienia, zmienia się sztuka i odbiorcy. Kto pierwszy to dostrzeże, pierwszy na tym skorzysta. Bo rynek nie kończy się na “polskim komiksowie”.
Dobry tydzień z komiksem.
Najważniejsze wiadomości, recenzje i zapowiedzi. Raz w tygodniu.
Możesz się wypisać w każdej chwili.
PS. Nie byłbym sobą, gdybym na koniec nie dorzucił odrobiny złośliwości. Zauważyliście, że przeciwko AI najbardziej gardłują ci “artyści”, którzy “średnio” rysują? Nie widziałem, by przeciwko sztucznej inteligencji opowiadały się takie tuzy jak np. Grzegorz Rosiński. Ale może się mylę? Może Google (to od AI) nie podpowiada mi dokładnie wyników? A może ci średnio rysujący artyści minęli się z powołaniem? Chcą być komiksiarzami, ale im to nie wychodzi? Tak czy siak - jest wolny rynek. Czytelnik zdecyduje.
Do tematu jeszcze wrócę.





