Piękno coraz bardziej niebezpieczne, czyli „Pragnę śmierci z twoich pięknych rąk tom 2” - recenzja
Pierwszy tom „Pragnę śmierci z twoich pięknych rąk” pozostawił mnie z poczuciem, że właściwie nie wiem jeszcze, czym ta manga chce być. Horrorem paranormalnym? Historią o toksycznej fascynacji? Opowieścią o człowieku, który spotyka po latach kogoś, kto zdecydowanie człowiekiem nie jest? Drugi tom, wydany na naszym rynku oczywiście również przez Waneko, przynosi kilka odpowiedzi, ale - ku mojemu zaskoczeniu - wcale nie porządkuje sytuacji. Przeciwnie, robi się jeszcze dziwniej, paskudniej i bardziej niekomfortowo. Co najważniejsze, zaczynam podejrzewać, że właśnie taki był plan Rokakouena od samego początku.
Po wydarzeniach z poprzedniej części Tomoaki Hijiri doskonale zdaje sobie sprawę, kim - albo raczej czym - jest Hajime Amawashi. Ten nieludzko piękny młodzieniec pożera kobiece dusze, a jego ponowne pojawienie się zbiega się z coraz większą liczbą niewytłumaczalnych przypadków, z którymi przychodzą do Tomoakiego studenci. Można byłoby więc oczekiwać, że bohater wreszcie zrozumie powagę sytuacji i zacznie szukać sposobu, aby się od Hajime uwolnić.
Też tak sądziłem. Naiwnie.
Tomoaki robi coś dokładnie odwrotnego. Fascynacja Hajime nie słabnie, tylko staje się coraz bardziej niezdrowa, a tytułowe pragnienie śmierci przestaje być poetycką metaforą. Bohater naprawdę chce kiedyś zginąć z rąk istoty, którą uważa za doskonałą. Jednocześnie nie potrafi całkowicie pozbyć się wyrzutów sumienia związanych z tym, że w tej przedziwnej relacji cierpią inni ludzie. I właśnie ten rozdźwięk okazał się dla mnie znacznie ciekawszy, niż przypuszczałem po pierwszej części.

Spodziewałem się bowiem, że Rokakouen będzie stopniowo odsłaniał tajemnicę Hajime. Tymczasem coraz bardziej interesuje go Tomoaki. To on zaczyna być największą zagadką tej historii. Gdzie kończy się jego fascynacja, a zaczyna obsesja? Czy rzeczywiście zależy mu na ludziach przychodzących do jego gabinetu? Czy poczucie winy świadczy jeszcze o jakiejś przyzwoitości, czy jest tylko ostatnim odruchem sumienia człowieka, który świadomie pozwala sobie schodzić coraz głębiej?
I tutaj manga robi coś, co bardzo mi się podoba: nie daje czytelnikowi wygodnego bohatera, za którym można stanąć. Tomoaki jest psychologiem, więc z definicji powinien pomagać ludziom znajdującym się w kryzysie. Problem w tym, że sam jest chyba najbardziej zaburzoną osobą w całym towarzystwie. Hajime przynajmniej nie udaje człowieka kierującego się naszym systemem wartości. Tomoaki te wartości zna, rozumie, kiedy je przekracza, ma nawet wyrzuty sumienia – po czym i tak brnie dalej.
Nie spodziewałem się również, że drugi tom tak mocno rozwinie motyw ludzkiej nienawiści. Nadprzyrodzone zjawiska nie pojawiają się tutaj wyłącznie dlatego, że autor potrzebuje kolejnego straszaka. Za wieloma z nich stoją bardzo zwyczajne emocje: zazdrość, uraza, obsesja, poczucie krzywdy. To ciekawy zabieg, bo granica między potworem a człowiekiem robi się coraz mniej wyraźna. Czasami naprawdę trudno powiedzieć, czy źródłem koszmaru jest coś nadnaturalnego, czy może zwykli ludzie potrzebowali tylko niewielkiego impulsu, żeby sami stworzyć piekło.

Sądziłem też, że relacja Tomoakiego i Hajime zacznie w tym tomie przypominać bardziej konwencjonalny układ łowcy i ofiary. Nic z tego. Między nimi wciąż istnieje coś trudnego do jednoznacznego nazwania. Fascynacja? Pożądanie? Uzależnienie? Może wszystko naraz. Manga świadomie ociera się przy tym o estetykę boys' love, ale nie daje czytelnikowi komfortu typowego romansu. Tutaj bliskość jest czymś niepokojącym. Nawet spokojna rozmowa potrafi mieć w sobie więcej napięcia niż scena otwartej przemocy, bo cały czas pamiętamy, czego Tomoaki tak naprawdę chce od Hajime.
Największym atutem pozostają rysunki Tsukasy Yoshino. Hajime nadal wygląda absurdalnie pięknie i właśnie na tym polega cały dowcip - jeśli można użyć tego słowa przy tak ponurej historii. Yoshino potrafi pokazać go w jednym kadrze jako niemal idealną istotę, a chwilę później przypomnieć nam, że patrzymy na drapieżnika. Jeszcze bardziej podobają mi się jednak momenty, kiedy manga rezygnuje z dosłowności. Dziwny uśmiech, zbyt spokojne spojrzenie, twarz pozostająca bez emocji w sytuacji, w której normalny człowiek powinien być przerażony - takie drobiazgi budują klimat skuteczniej niż hektolitry krwi.
Nie znaczy to, że drugi tom rozwiązuje wszystkie problemy poprzednika. Nadal mamy tutaj sporo wątków i pomysłów, które pojawiają się bardzo szybko, a manga chwilami zachowuje się tak, jakby czytelnik powinien po prostu zaakceptować jej logikę i nie zadawać zbyt wielu pytań. Jeśli komuś przeszkadzał chaos pierwszej części, raczej nagle nie pokocha kontynuacji. Ja jednak tym razem znacznie łatwiej wszedłem w tę konwencję. Być może dlatego, że przestałem oczekiwać klasycznej opowieści grozy.
I chyba właśnie tutaj leży największa różnica między moim odbiorem pierwszego i drugiego tomu. Początkowo chciałem dowiedzieć się, czym jest Hajime i czego chce od Tomoakiego. Teraz bardziej interesuje mnie coś zupełnie odwrotnego: czego Tomoaki chce od niego i jak daleko jest gotów się posunąć, żeby to dostać.

„Pragnę śmierci z twoich pięknych rąk” nadal jest mangą osobliwą, momentami chaotyczną i zdecydowanie nie dla każdego. Łączy horror, erotyczną fascynację, obrzydliwość i psychologiczne skrzywienie w sposób, który czasami wydaje się wręcz celowo odpychający. Drugi tom przekonał mnie jednak, że pod tą dziwnością może kryć się coś więcej niż prowokacja dla samej prowokacji. Nie wiem jeszcze, dokąd Rokakouen zamierza mnie zaprowadzić. Co gorsza, zaczynam podejrzewać, że miejsce docelowe będzie wyjątkowo nieprzyjemne.
I właśnie dlatego chcę tam dotrzeć.
"Pragnę śmierci z twoich pięknych rąk - 02"
To jest link afiliacyjny. Kupując za jego pomocą, wspieracie rozwój bloga, a cena dla Was pozostaje bez zmian.
Sprawdź cenę w Gildii[Współpraca reklamowa] Komiks do przygotowania recenzji otrzymałem od wydawnictwa Waneko. Wydawnictwo nie miało żadnego wpływu na moją ocenę.
Zamieszczone w recenzji obrazy pochodzą z omawianego komiksu i zostały wykorzystane wyłącznie w celach informacyjnych oraz promocyjnych, w ramach dozwolonego użytku recenzenckiego. Nie są w żaden sposób używane ani udostępniane w celach szkolenia systemów sztucznej inteligencji.