Przejdź do treści
Twój przewodnik po świecie komiksuNa papierze. W sieci. Codziennie.

Studio Lain wyda komiks Yragael - Urm Szalony Phillipa Druilleta

Studio Lain wyda komiks Yragael - Urm Szalony Phillipa Druilleta

Kolejna zapowiedź od Studia Lain. 20 maja ukaże się komiks "Yragael - Urm Szalony" z rysunkami i scenariuszem Phillipa Druilleta. "Komiks ikoniczny i oszałamiający. Ta pozycja na nowo definiowała sztukę komiksu. Rysunki, a właściwie olbrzymie grafiki, wbijają czytelnika w ziemię i zabierają do innego wymiaru fantazji" - zachwala wydawca.

Opis:

Komiks ikoniczny i oszałamiający. Ta pozycja na nowo definiowała sztukę komiksu. Rysunki, a właściwie olbrzymie grafiki, wbijają czytelnika w ziemię i zabierają do innego wymiaru fantazji. Do tego historia, opowiedziana w sposób przywołujący na myśl klasyczne epopeje i mity.
Zrodzony z chaosu książę Yragaël jest zdaje się ostatnią nadzieją ludzkości. Losami ziemi zabawiają się bóstwa z odległych rubieży kosmosu, demoniczne byty i potężne, nienazwane energie. Jednak bohaterski opór księcia wobec tych sił łamie dopiero miłość do czarodziejki będącej wcieleniem wielkiej metropolii. Z ich zjednoczenia rodzi się zdeformowane dziecię, Urm. Jego rozpacz ma w sobie moc odkupienia.
Opowieść Michela Demutha snuje się niczym pieśń, jest jednak jedynie ornamentem wobec zapierających dech w piersiach rysunków Phillipe’a Druilleta, jednego z mistrzów poetyckiego science-fiction lat 70.
Album jest wyrazem nieskrępowanego, artystycznego ducha, fascynacji okultyzmem i alchemią, ale też znakiem czasów, w których komiks był wolny od wszelkich ograniczeń.

Uwaga: Komiks tylko dla dorosłych.

Format: 240x320 mm
Liczba stron: 128
Oprawa: twarda
Papier: kreda
Druk: kolor
Cena 110 zł (w tym VAT)
Premiera 20 maja

Źródło: Studio Lain

Czytaj dalej

„Batman. Hush 2”. Dużo hałasu, mało Batmana. Recenzja komiksu

Recenzje komiksów

„Batman. Hush 2”. Dużo hałasu, mało Batmana. Recenzja komiksu

Najgorzej wraca się do rzeczy, które kiedyś zrobiły na nas ogromne wrażenie. Nie dlatego, że nagle stały się gorsze, ale dlatego, że po latach pamiętamy przede wszystkim tamte wspaniałe emocje. Mniej pamiętamy uproszczenia, fabularne szwy czy momenty, w których autorzy szli na skróty. W głowie zostaje obraz. Klimat. Kilka scen. To przyjemne uczucie, że wtedy czytało się coś naprawdę dużego. Jeszcze trudniej, kiedy po ponad dwóch dekadach ktoś postanawia do takiej opowieści dopisać ciąg dalszy.

Szukaj na blogu